Super Kolos dla Elżbiety Dzikowskiej

Ilość wyświetleń: 2093 - Dodano: piątek, 16 lutego 2024 21:39

Super Kolos dla Elżbiety Dzikowskiej

W tym roku decyzją Kapituły Kolosów oraz Honorowej Kapituły Kolosów statuetkę Super Kolosa otrzyma pierwsza dama polskiego świata podróżniczego, Elżbieta Dzikowska.


Dla tych, którzy mogą pamiętać lata 60.,70. i 80., Elżbieta Dzikowska była często pierwszą przewodniczką po dalekim świecie. Zasłużona podróżniczka, znawczyni sztuki i kultur Ameryki Łacińskiej, promotorka podróżowania po Polsce, autorka wielu książek i filmów dokumentalnych, zdobyła szczególne miejsce w sercach kilku pokoleń za sprawą programu „Pieprz i Wanilia”. W dziewiątej już dekadzie życia nie rezygnuje z aktywnego przemierzania Polski ani odwiedzania odległych krajów.

Kultowy cykl telewizyjny, który współtworzyła z ukochanym towarzyszem życia i reporterskiej pracy, Tonym Halikiem, gromadził co tydzień kilkanaście milionów widzów. To właśnie ich wspólnym reportażom, doprawionym komentarzami i opowieściami nagrywanymi w domowym studio, wielu dzisiejszych podróżników zawdzięcza swoje najwcześniejsze inspiracje. Relacje Dzikowskiej i Halika pozwalały przenieść się z późnego PRL-u, a potem zubożałej Polski lat 90-tych na Kubę, do rdzennych wsi Lakandonów na pograniczu Meksyku i Gwatemali lub nad Wielki Rów Afrykański. Przed obiektywem kamery Dzikowska pozostawała spokojna i merytoryczna, czym tonowała pełną fajerwerków i żywej gestykulacji narrację Halika. Ten kontrast nieco kamuflował wrodzoną werwę, która tegoroczną Laureatkę Super Kolosa napędza niezmiennie do dziś.

Elzbieta dzikowska2Życie pełne podróżniczych przygód Elżbieta Dzikowska zawdzięcza własnemu zapałowi, ale i garści pomyślnych przypadków. Ciekawość świata prędko kazała jej wyjść z ciasnych ram podlaskiego Międzyrzeca. Chciała bezwzględnie podjąć studia wyższe, choć dobrze wiedziała, że nie będzie to łatwe: wcześniej, za działalność w antykomunistycznej organizacji, piętnastoletnia wówczas Elżbieta spędziła pół roku w więzieniu, z widmem dożywocia. Wyszła dzięki amnestii w 1952 roku, ale pozostała na cenzurowanym i zgodnie z przewidywaniami, jej podanie na studia odrzucono. Zdołała jednak przekonać władze uczelni i zdała pomyślnie na sinologię. O istnieniu studiów nad językiem i kulturą Chin dowiedziała się od studentki japonistyki, która przypadkiem odwiedzała Międzyrzec. Po miesiącach dorabiania przy sprzedaży ługu sodowego w centrali handlowej, Dzikowska mogła w końcu spożytkować wiedzę ze studiów w redakcji miesięcznika „Chiny”. Kiedy niedługo później czasopismo zamknięto z przyczyn politycznych, przeszła do nowoutworzonych „Kontynentów”.

Kiedy pisała swoje pierwsze teksty, jej jedynym doświadczeniem podróży pozostawał parutygodniowy pobyt w Państwie Środka. Pisała więc zza biurka, przeważnie o artystach z odległych krajów, co współgrało z jej drugim, świeżo ukończonym kierunkiem historii sztuki. Redakcyjnym zarządzeniem, Dzikowskiej przypadło prowadzenie działu poświęconego Ameryce Łacińskiej – o której wówczas nie wiedziała prawie nic. Dziesięć lat później była już specjalistką o międzynarodowej randze. Z czasem odznaczono ją także Orderem Orła Azteckiego oraz peruwiańskim Orderem Zasługi za Wybitną Służbę.

Pierwszą podróż zamorską Elżbieta Dzikowska odbyła statkiem towarowym – na Kubę, a następnie do Meksyku. Wtedy przekonała się, że cierpi na chorobę morską. O tym, że nie znosi turbulencji, jeszcze nie wiedziała. Podczas drugiego pobytu w Meksyku nastąpił bodaj najważniejszy splot dążeń i przypadków w jej życiu. Za sprawą zaprzyjaźnionego artysty plastyka José Luisa Cuevasa, Elżbieta poznała ówczesnego, mocno kontrowersyjnego prezydenta kraju, Luisa Echeverríę Álvareza. On z kolei przyznał Dzikowskiej stypendium, dzięki któremu mogła pozostać dłużej na meksykańskiej ziemi. Dostatecznie długo, żeby doczekać się przyjazdu najważniejszego człowieka w swoim życiu: Tony’ego Halika. Dzikowska dostała wcześniej od Ryszarda Badowskiego zamówienie na wywiad ze sławnym już wtedy podróżnikiem, jednak gdyby nie stypendium – rozminęliby się.

Z Tonym Halikiem Elżbieta Dzikowska spędziła dwadzieścia cztery, jak przyznaje, najciekawsze lata swojego życia. Wraz z nim wypłynęła też na głębsze podróżnicze wody. Za jedną z najważniejszych podróży uważa wyprawę z 1976 roku do ruin ostatniej stolicy państwa Inków, Vilcabamby, do której dołączyli z Halikiem dzięki znajomości Dzikowskiej z kierownikiem wyprawy, peruwiańskim profesorem historii Edmundo Guillénem. Trudna logistycznie ekspedycja w sposób ostateczny potwierdziła wcześniejsze odkrycie Gene’go Savoy’a z 1964 roku, a Dzikowską i Halika uczyniła pierwszymi Polakami, którzy dotarli w to historyczne miejsce.

Przez kolejne lata Dzikowska i Halik zrealizowali wspólnie dziesiątki reporterskich podróży oraz blisko trzysta filmów podróżniczych. Zjechali na wskroś Amerykę Łacińską i ponad połowę Stanów Zjednoczonych. Kręcili zdjęcia od Egiptu po Nową Zelandię. W zgranym tandemie Elżbieta Dzikowska odpowiadała przede wszystkim za scenariusz i narrację powstających materiałów. Tony Halik tymczasem namiętnie filmował, nieustępliwie szukając jak najlepszych ujęć – dla których potrafił wchodzić na drzewa, tarzać się w piachu, a nawet wspiąć na kotarę w sali konferencyjnej. Kiedy jednak należało filmować samego Halika, to ona przejmowała kamerę. Miała już wtedy doświadczenie jako operatorka. Realizowała też własne materiały filmowe. W ruinach Vilcabamby oboje kręcili niezależne dokumenty – on dla amerykańskiej NBC, ona dla polskiego „Interpress-Filmu”. Niezależnie debiutowali też w Telewizji Polskiej. Pierwsze występy telewizyjne bardzo zresztą Dzikowską tremowały.

U progu lat 80. Elżbieta Dzikowska miała już na koncie liczne podróże, dziesiątki publikacji prasowych oraz kilka wydanych książek (Tropem Złota 1970, Hombre 1973, Trudno być Indianinem 1976, Vilcabamba – Ostatnia stolica Inków 1979). Jednak to właśnie emitowane w Telewizji Polskiej od 1981 roku autorskie reportaże, ujęte w klamrę komentarzy obojga podróżników, uczyniły z Dzikowskiej legendę. „Pieprz i Wanilia”, który pierwotnie ukazywał się pod tytułami „Tam, gdzie pieprz rośnie” oraz „Tam, gdzie rośnie wanilia”, pozostawał na ekranach do 1998 roku.

Ela Halik

Śmierć Tony’ego Halika w 1998 roku była naturalnie potężną cezurą w życiu Elżbiety Dzikowskiej. Od tego momentu dużo uwagi zaczęła poświęcać Polsce. Z kilkunastu lat podróży krajoznawczych powstała m.in. seria książek "Polska znana i mniej znana” oraz "Groch i kapusta, czyli podróżuj po Polsce”, nagrodzona Bursztynowym Motylem. Oprócz tego, rzecz jasna, Dzikowska dalej z pasją podróżowała po świecie – nieraz z taką intensywnością, że chwilami sama nie była w stanie spamiętać chronologii wyjazdów. Prywatnie z grupą przyjaciół i służbowo, prowadząc autorskie wycieczki, odwiedzała m.in. Gabon, Mongolię, RPA, Zimbabwe oraz Wyspę Wielkanocną. W wielu tych miejscach bywała już wcześniej. W 2015 roku powróciła na antenę telewizji w nowym programie pod starym tytułem „Pieprz i wanilia”, w którym zaprezentowała swoje najnowsze materiały z podróży do Chin. W 2017 roku, a więc po 41 latach, wróciła także do tak drogiej sobie Vilcabamby. Podróż tę odbyła w towarzystwie pomysłodawcy wyjazdu, Romana Warszewskiego, późniejszego autora jej biografii, wydanej w 2019 roku nakładem wydawnictwa Znak.

W 2000 roku Elżbieta Dzikowska przekazała pierwsze zbiory dla Muzeum Podróżników im. Tony’ego Halika, powstającego wtedy w jego rodzimym Toruniu. W pierwszym tego typu muzeum w Polsce, oprócz antropologicznych artefaktów, z czasem znalazła się również kolekcja oryginalnej biżuterii, którą Laureatka przez lata pieczołowicie zbierała w odwiedzanych przez siebie krajach. W ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat Elżbieta Dzikowska była też organizatorką i kuratorką wielu wystaw dzieł sztuki oraz fotografii, w tym własnych.

książki

W wieku 82 lat odwiedziła Papuę-Nową Gwineę. Co roku stara się też spływać kajakiem po polskich rzekach i jeziorach. Nie rezygnuje także z pisania o Polsce. Tegoroczna Laureatka Super Kolosa nie poddaje się czasowi – przynajmniej nie bez walki – i nie traci sobie właściwego wigoru. Tego, który niegdyś pozwolił jej prześlizgnąć się między rozstawionymi nogami Henry’ego Kissingera i wyrosnąć przed oczyma amerykańskiego prezydenta Geralda Forda, którego chciała sfotografować. Na spotkaniach autorskich nadal siada niechętnie, bo „ jest przyzwyczajona do mówienia na stojąco” i dodaje, że wyspę Bora-Bora i wylegiwanie się na plaży „zostawia sobie na starość”...

W życiorysie Elżbiety Dzikowskiej widnieją wysokie odznaczenia państwowe: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Złoty Krzyż Zasługi oraz Złoty medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, a także statuetka Złotego Hipolita i inne, liczne nagrody, wyróżnienia oraz tytuły honorowe. Wkrótce do tej imponującej listy dołączy także laur oraz statuetka Super Kolosa.

Fotografie z archiwum Elżbiety Dzikowskiej

 


 

LAUDACJA MARKA SŁODOWNIKA WYGŁOSZONA W GDYNI PODCZAS CEREMONII WRĘCZENIA SUPER KOLOSA ELŻBIECIE DZIKOWSKIEJ

 


Przede mną dzisiaj stoi niełatwe zadanie. Oto bowiem mam krótko zaprezentować Państwu postać, o której dokonaniach mówić można godzinami i z pewnością nie wyczerpać tematu. Postać, którą z pewnością zna chyba każdy na tej sali, i która wciąż zaskakuje różnorodnością swoich zainteresowań, pasji i dokonań.

Pani Elżbieta Dzikowska, dzisiejsza Laureatka Nagrody Super Kolosa, to postać wielowymiarowa. Jest ekspertem w dziedzinie Ameryki Łacińskiej, jej kultury, sztuki i dziedzictwa historycznego. Dzięki licznym wyprawom jest niekwestionowanym autorytetem dla geografów, historyków sztuki oraz podróżników. Spod jej ręki wyszło kilkadziesiąt książek, których próżno szukać na półkach księgarskich, bo błyskawicznie z nich znikają.

Jest autorką wielu filmów dokumentalnych, które prezentowane przed laty w telewizji stały się inspiracją dla kilku pokoleń polskich podróżników.
Któż nie zna cyklu programów podróżniczych „Pieprz i Wanilia”, które pani Elżbieta tworzyła wspólnie z Tonym Halikiem - jej partnerem w życiu i na planie. W ciągu 20 lat powstało ponad 300 kilkudziesięcio minutowych odcinków z których każdy był pełen rzetelnej wiedzy, wspaniałych zdjęć i niezwykłych opowieści.

Zapewne wielu z nas oglądając ten program zastanawiało się skąd PRL-owskiej telewizji tak wspaniała scenografia i inspirujące wnętrze. Programy były kręcone w domu autorów, który z czasem obrastał w pamiątki z podróży, artefakty ze wszystkich chyba kontynentów, a każdy z nich przywoływał odrębną historię i będącą jej kanwą opowieść. Te programy tworzyli ludzie z niezwykłą pasją, ale i ogromną wiedzą, której próżno było szukać w książkach, a Internetu jeszcze nie było. W tamtych czasach były powiewem dalekiego, egzotycznego świata, dawały oddech i nadzieję, że kiedyś i nam będzie dane podróżować po świecie w poszukiwaniu prawdy, wartości i ludzi, innych niż my, ale nie mniej ciekawych i wartych poznania.

Byli duetem niezwykłym; on żywiołowy i ekspresyjny, ona będąca jego przeciwieństwem, spokojna i stonowana. I tak szli razem przez życie prawie ćwierć wieku tworząc niezwykłe dokumenty, na które czekały przed telewizorami miliony ludzi w szarym kraju.

Pani Elżbieta w drodze na szczyt nie miała łatwej drogi. Więziona za przekonania już jako nastolatka, miała trudności w dostaniu się na wymarzone studia. Ukończyła sinologię, podjęła współpracę z czasopismem „Chiny”. Tytuł zamknięto, nawiązała współpracę z „Kontynentami”. Wciąż poszukiwała swojej drogi, ukończyła studia z historii sztuki, zajęła się Ameryką Łacińską, o której pisała na tyle interesująco, że za swą twórczość otrzymała meksykański Order Orła Azteckiego i peruwiański Order Zasługi za Wybitną Służbę.

Podczas podróży do Meksyku poznała prezydenta kraju, który uhonorował ją stypendium, dzięki któremu mogła pozostać dłużej na tamtejszej ziemi. To właśnie podczas tego pobytu miała zrobić wywiad z Tonym Halikiem na zlecenie Klubu 6 Kontynentów. Wywiad przeprowadziła, dalej przez życie szli już razem dzieląc pasje i zamiłowanie do podróży. On zajmował się filmowaniem, Pani Elżbieta zajmowała się opracowanie scenariuszy, razem tworzyli wspaniały duet, niezależny i polegający tylko na sobie, ale dzięki temu wolny od nacisków i tworzący w zgodzie z własnym widzeniem świata. Nakręcili kilkaset odcinków programów podróżniczych, zjechali niemal cały świat.

Pani Elżbieta za jedno z najważniejszych swoich dokonań eksploracyjnych uważa dotarcie do ruin ostatniej stolicy państwa Inków - Vilcabamby. Laureatka dotarła tam z Halikiem i peruwiańskim profesorem Guillen. Dzięki badaniom historycznym profesora oraz determinacji i doświadczeniu w terenie Elżbiety i Tony’ego otarli tam jako jedni z pierwszych eksploratorów i zdobyli potwierdzenie teorii o lokalizacji Vilcabamby. Do tego miejsca pani Elżbieta powróciła w roku 2017, była to prawdziwa podróż sentymentalna.

Podróżując starali się dotrzeć do źródeł; nie stronili od mieszkania w egzotycznych wioskach, w dżungli, na pustyni, w wysokich górach. Tony Halik opłynął świat na pokładzie „Daru Młodzieży”, razem odbyli wcześniej niezapomniany rejs śródlądowymi jachtami po Karaibach w czasach, kiedy wyjście na Zatokę Gdańską nie było wcale oczywiste. Po tym rejsie nie czekały na nich laury i zaszczyty, ale groźba postępowania dyscyplinarnego ze strony władz żeglarskich.

Po śmierci partnera pani Elżbieta skoncentrowała się na Polsce i czyni to po dziś dzień w sposób niezwykle oryginalny i inspirujący. Cykle książek „Polska znana i mniej znana” oraz „Groch i kapusta, czyli podróżuj po Polsce” zyskały szeroki odbiór i nagrody, z pewnością wielu z nas na tej sali ma te książki we własnych domowych biblioteczkach. Ale pamiętać też trzeba, ze pani Elżbieta doczekała się własnej biografii wydanej kilka lat temu przez krakowski „Znak”.

Przez lata pani Elżbieta zbierała biżuterię zdobywaną podczas swoich podróży po świecie. W 2000 roku przekazała ją, i wiele innych zbiorów, do tworzonego w Toruniu Muzeum im. Tony’ego Halika.

Za swoją działalność otrzymała niezliczoną ilość nagród, wyróżnień i wysokie odznaczenia państwowe. Dziś ten zbiór uzupełni najważniejsze trofeum naszego środowiska - podróżników Nagroda Super Kolosa - chyba nie tylko moim zdaniem- trafia we właściwe ręce.

Pani Elżbieto, z tego miejsca chciałbym, w imieniu wszystkich tu zgromadzonych i swoim własnym, podziękować Pani za wszystko, co zrobiła Pani dla nas: widzów, czytelników i oczywiście podróżników. Życzymy Pani wielu jeszcze lat aktywności, energii i pasji, którą przez lata dzieliła się Pani z nami. Serdeczne gratulacje.

Nagrodę wręczy laureatka Super Kolosa sprzed 2 lat Kapitan Asia Pajkowska

 

Gdynia, 24 marca 2024 r.

 

 

 

ins d