Super Kolos dla Elżbiety Dzikowskiej

Ilość wyświetleń: 1786 - Dodano: piątek, 16 lutego 2024 21:39

Super Kolos dla Elżbiety Dzikowskiej

W tym roku decyzją Kapituły Kolosów oraz Honorowej Kapituły Kolosów statuetkę Super Kolosa otrzyma pierwsza dama polskiego świata podróżniczego, Elżbieta Dzikowska.


Dla tych, którzy mogą pamiętać lata 60.,70. i 80., Elżbieta Dzikowska była często pierwszą przewodniczką po dalekim świecie. Zasłużona podróżniczka, znawczyni sztuki i kultur Ameryki Łacińskiej, promotorka podróżowania po Polsce, autorka wielu książek i filmów dokumentalnych, zdobyła szczególne miejsce w sercach kilku pokoleń za sprawą programu „Pieprz i Wanilia”. W dziewiątej już dekadzie życia nie rezygnuje z aktywnego przemierzania Polski ani odwiedzania odległych krajów.

Kultowy cykl telewizyjny, który współtworzyła z ukochanym towarzyszem życia i reporterskiej pracy, Tonym Halikiem, gromadził co tydzień kilkanaście milionów widzów. To właśnie ich wspólnym reportażom, doprawionym komentarzami i opowieściami nagrywanymi w domowym studio, wielu dzisiejszych podróżników zawdzięcza swoje najwcześniejsze inspiracje. Relacje Dzikowskiej i Halika pozwalały przenieść się z późnego PRL-u, a potem zubożałej Polski lat 90-tych na Kubę, do rdzennych wsi Lakandonów na pograniczu Meksyku i Gwatemali lub nad Wielki Rów Afrykański. Przed obiektywem kamery Dzikowska pozostawała spokojna i merytoryczna, czym tonowała pełną fajerwerków i żywej gestykulacji narrację Halika. Ten kontrast nieco kamuflował wrodzoną werwę, która tegoroczną Laureatkę Super Kolosa napędza niezmiennie do dziś.

Elzbieta dzikowska2Życie pełne podróżniczych przygód Elżbieta Dzikowska zawdzięcza własnemu zapałowi, ale i garści pomyślnych przypadków. Ciekawość świata prędko kazała jej wyjść z ciasnych ram podlaskiego Międzyrzeca. Chciała bezwzględnie podjąć studia wyższe, choć dobrze wiedziała, że nie będzie to łatwe: wcześniej, za działalność w antykomunistycznej organizacji, piętnastoletnia wówczas Elżbieta spędziła pół roku w więzieniu, z widmem dożywocia. Wyszła dzięki amnestii w 1952 roku, ale pozostała na cenzurowanym i zgodnie z przewidywaniami, jej podanie na studia odrzucono. Zdołała jednak przekonać władze uczelni i zdała pomyślnie na sinologię. O istnieniu studiów nad językiem i kulturą Chin dowiedziała się od studentki japonistyki, która przypadkiem odwiedzała Międzyrzec. Po miesiącach dorabiania przy sprzedaży ługu sodowego w centrali handlowej, Dzikowska mogła w końcu spożytkować wiedzę ze studiów w redakcji miesięcznika „Chiny”. Kiedy niedługo później czasopismo zamknięto z przyczyn politycznych, przeszła do nowoutworzonych „Kontynentów”.

Kiedy pisała swoje pierwsze teksty, jej jedynym doświadczeniem podróży pozostawał parutygodniowy pobyt w Państwie Środka. Pisała więc zza biurka, przeważnie o artystach z odległych krajów, co współgrało z jej drugim, świeżo ukończonym kierunkiem historii sztuki. Redakcyjnym zarządzeniem, Dzikowskiej przypadło prowadzenie działu poświęconego Ameryce Łacińskiej – o której wówczas nie wiedziała prawie nic. Dziesięć lat później była już specjalistką o międzynarodowej randze. Z czasem odznaczono ją także Orderem Orła Azteckiego oraz peruwiańskim Orderem Zasługi za Wybitną Służbę.

Pierwszą podróż zamorską Elżbieta Dzikowska odbyła statkiem towarowym – na Kubę, a następnie do Meksyku. Wtedy przekonała się, że cierpi na chorobę morską. O tym, że nie znosi turbulencji, jeszcze nie wiedziała. Podczas drugiego pobytu w Meksyku nastąpił bodaj najważniejszy splot dążeń i przypadków w jej życiu. Za sprawą zaprzyjaźnionego artysty plastyka José Luisa Cuevasa, Elżbieta poznała ówczesnego, mocno kontrowersyjnego prezydenta kraju, Luisa Echeverríę Álvareza. On z kolei przyznał Dzikowskiej stypendium, dzięki któremu mogła pozostać dłużej na meksykańskiej ziemi. Dostatecznie długo, żeby doczekać się przyjazdu najważniejszego człowieka w swoim życiu: Tony’ego Halika. Dzikowska dostała wcześniej od Ryszarda Badowskiego zamówienie na wywiad ze sławnym już wtedy podróżnikiem, jednak gdyby nie stypendium – rozminęliby się.

Z Tonym Halikiem Elżbieta Dzikowska spędziła dwadzieścia cztery, jak przyznaje, najciekawsze lata swojego życia. Wraz z nim wypłynęła też na głębsze podróżnicze wody. Za jedną z najważniejszych podróży uważa wyprawę z 1976 roku do ruin ostatniej stolicy państwa Inków, Vilcabamby, do której dołączyli z Halikiem dzięki znajomości Dzikowskiej z kierownikiem wyprawy, peruwiańskim profesorem historii Edmundo Guillénem. Trudna logistycznie ekspedycja w sposób ostateczny potwierdziła wcześniejsze odkrycie Gene’go Savoy’a z 1964 roku, a Dzikowską i Halika uczyniła pierwszymi Polakami, którzy dotarli w to historyczne miejsce.

Przez kolejne lata Dzikowska i Halik zrealizowali wspólnie dziesiątki reporterskich podróży oraz blisko trzysta filmów podróżniczych. Zjechali na wskroś Amerykę Łacińską i ponad połowę Stanów Zjednoczonych. Kręcili zdjęcia od Egiptu po Nową Zelandię. W zgranym tandemie Elżbieta Dzikowska odpowiadała przede wszystkim za scenariusz i narrację powstających materiałów. Tony Halik tymczasem namiętnie filmował, nieustępliwie szukając jak najlepszych ujęć – dla których potrafił wchodzić na drzewa, tarzać się w piachu, a nawet wspiąć na kotarę w sali konferencyjnej. Kiedy jednak należało filmować samego Halika, to ona przejmowała kamerę. Miała już wtedy doświadczenie jako operatorka. Realizowała też własne materiały filmowe. W ruinach Vilcabamby oboje kręcili niezależne dokumenty – on dla amerykańskiej NBC, ona dla polskiego „Interpress-Filmu”. Niezależnie debiutowali też w Telewizji Polskiej. Pierwsze występy telewizyjne bardzo zresztą Dzikowską tremowały.

U progu lat 80. Elżbieta Dzikowska miała już na koncie liczne podróże, dziesiątki publikacji prasowych oraz kilka wydanych książek (Tropem Złota 1970, Hombre 1973, Trudno być Indianinem 1976, Vilcabamba – Ostatnia stolica Inków 1979). Jednak to właśnie emitowane w Telewizji Polskiej od 1981 roku autorskie reportaże, ujęte w klamrę komentarzy obojga podróżników, uczyniły z Dzikowskiej legendę. „Pieprz i Wanilia”, który pierwotnie ukazywał się pod tytułami „Tam, gdzie pieprz rośnie” oraz „Tam, gdzie rośnie wanilia”, pozostawał na ekranach do 1998 roku.

Ela Halik

Śmierć Tony’ego Halika w 1998 roku była naturalnie potężną cezurą w życiu Elżbiety Dzikowskiej. Od tego momentu dużo uwagi zaczęła poświęcać Polsce. Z kilkunastu lat podróży krajoznawczych powstała m.in. seria książek "Polska znana i mniej znana” oraz "Groch i kapusta, czyli podróżuj po Polsce”, nagrodzona Bursztynowym Motylem. Oprócz tego, rzecz jasna, Dzikowska dalej z pasją podróżowała po świecie – nieraz z taką intensywnością, że chwilami sama nie była w stanie spamiętać chronologii wyjazdów. Prywatnie z grupą przyjaciół i służbowo, prowadząc autorskie wycieczki, odwiedzała m.in. Gabon, Mongolię, RPA, Zimbabwe oraz Wyspę Wielkanocną. W wielu tych miejscach bywała już wcześniej. W 2015 roku powróciła na antenę telewizji w nowym programie pod starym tytułem „Pieprz i wanilia”, w którym zaprezentowała swoje najnowsze materiały z podróży do Chin. W 2017 roku, a więc po 41 latach, wróciła także do tak drogiej sobie Vilcabamby. Podróż tę odbyła w towarzystwie pomysłodawcy wyjazdu, Romana Warszewskiego, późniejszego autora jej biografii, wydanej w 2019 roku nakładem wydawnictwa Znak.

W 2000 roku Elżbieta Dzikowska przekazała pierwsze zbiory dla Muzeum Podróżników im. Tony’ego Halika, powstającego wtedy w jego rodzimym Toruniu. W pierwszym tego typu muzeum w Polsce, oprócz antropologicznych artefaktów, z czasem znalazła się również kolekcja oryginalnej biżuterii, którą Laureatka przez lata pieczołowicie zbierała w odwiedzanych przez siebie krajach. W ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat Elżbieta Dzikowska była też organizatorką i kuratorką wielu wystaw dzieł sztuki oraz fotografii, w tym własnych.

książki

W wieku 82 lat odwiedziła Papuę-Nową Gwineę. Co roku stara się też spływać kajakiem po polskich rzekach i jeziorach. Nie rezygnuje także z pisania o Polsce. Tegoroczna Laureatka Super Kolosa nie poddaje się czasowi – przynajmniej nie bez walki – i nie traci sobie właściwego wigoru. Tego, który niegdyś pozwolił jej prześlizgnąć się między rozstawionymi nogami Henry’ego Kissingera i wyrosnąć przed oczyma amerykańskiego prezydenta Geralda Forda, którego chciała sfotografować. Na spotkaniach autorskich nadal siada niechętnie, bo „ jest przyzwyczajona do mówienia na stojąco” i dodaje, że wyspę Bora-Bora i wylegiwanie się na plaży „zostawia sobie na starość”...

W życiorysie Elżbiety Dzikowskiej widnieją wysokie odznaczenia państwowe: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Złoty Krzyż Zasługi oraz Złoty medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, a także statuetka Złotego Hipolita i inne, liczne nagrody, wyróżnienia oraz tytuły honorowe. Wkrótce do tej imponującej listy dołączy także laur oraz statuetka Super Kolosa.

Fotografie z archiwum Elżbiety Dzikowskiej