baner waski glowny4

Lato Kolosów

Ilość wyświetleń: 3105 - Dodano: czwartek, 16 lipca 2015 17:26

Lato Kolosów

Jeśli jesteście ciekawi, co w wakacje robią laureaci Kolosów, przygotowaliśmy dla Was krótki przegląd najciekawszych aktualnie realizowanych (lub dopiero co zakończonych) polskich przedsięwzięć podróżniczych tego lata

           

Na początku lipca do Hranickiej Propastii wrócił Krzysztof Starnawski. Cel miał prosty: uczynić z położonej na Morawach niepozornej studni, najgłębszą znaną podwodną jaskinię świata. Jak sam napisał: - Plan był śmiały a nawet zbyt śmiały, więc się nie powiódł. Starnawskiemu na razie nie udało się opuścić sondy poniżej czterystu metrów (udało się na trzysta sześćdziesiąt, co jest wynikiem o dwadzieścia metrów gorszym niż poprzednie sondowanie), ale można być pewnym, że z pogłębiania jaskini, którą systematycznie eksploruje od kilkunastu lat, nie zrezygnuje.

          

Marek Kamiński, o którego wyprawie pisaliśmy TUTAJ, właśnie dziś rano, dokładnie o wschodzie słońca dotarł na metę swojej trasy. Przez z górą trzy miesiące pieszo wędrował po Europie, by przejść pielgrzymi szlak z Królewca do Santiago de Compostela. Choć „Europa” nie brzmi może równie spektakularnie co „biegun” (a zwłaszcza „oba bieguny”), laureat Super Kolosa 2004 doświadczył podczas swojej ostatniej podróży wyjątkowych emocji. O tym, że pozory mylą, będzie się można przekonać już za niespełna tydzień. Marek Kamiński ląduje w Warszawie we wtorek, 21 lipca, a pierwsze spotkanie z nim odbędzie się niemal od razu, tego samego dnia o godz. 11.30 w hotelu Courtyard by Marriott Warsaw Airport na Okęciu.

          

Znacznie krótszą, ale również pieszą podróż zakończył przed kilkunastoma dniami Mateusz Waligóra. Wyróżniony w marcu w kategorii „Wyczyn roku” za powtórzenie samotnego rowerowego trawersu Caninng Stock Route w Australii, tym razem wybrał się (zresztą nie po raz pierwszy) do Ameryki Południowej. I też trawersował. W ciągu siedmiu dni, taszcząc cały swój dobytek na specjalnie do tego przygotowanym wózku i nie korzystając z pomocy z zewnątrz, przemierzył 170 km przez największą solną pustynię świata, Salar de Uyuni w Boliwii, pokonując dystans z miejscowości Llica do Colchani.

           

Sposób na przemieszczanie się w przestrzeni (ale nie kierunek) zmienił w tym roku również Krzysztof Suchowierski. I również „porzucił” rower. Mieszkający w Białymstoku podróżnik, wyróżniony za rok 2014 za niesamowitą, rowerową właśnie, zimową przeprawę przez Jakucję „Drogami pamięci”, od kilku dni jest na Syberii i szykuje się do spływu rzekami Tom oraz Ob z Tomska do Salechardu.

         

Poza tym – rzecz jasna – sporo dzieje się w górach wysokich, w szczególności w Karakorum. Kinga Baranowska (Kolos 2008) działa na Gaszerbrumie II. Wiadomość sprzed kilkunastu godzin: jest w obozie drugim na 6500 m.

           

Z G2 zmaga się również ekipa climb2ski.pl, czyli Olek Ostrowski i Piotr Śnigórski. Ich celem jest (kto pamięta, za co Ostrowski został wyróżniony w marcu w Gdyni, nie powinien być zaskoczony) pierwszy polski zjazd na nartach z tego szczytu.

          

Niemal dokładnie o to samo chodzi Andrzejowi Bargielowi, przy czym on za cel obrał Broad Peak. Podczas kolejnej, trzeciej już wyprawy realizowanej w ramach projektu „Hic sunt leones” zakopiańczyk (podobnie jak Ostrowski, wyróżniony na Kolosach 2014) zamierza wspiąć się na ten ośmiotysięcznik, a następnie zjechać z niego na nartach. W przedsięwzięciu pomaga mu m.in. Dariusz Załuski. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, atak szczytowy będzie możliwy już w najbliższy wtorek.

             

Z kolei w Himalajach najciekawiej dziać się będzie jesienią. Na razie Janusz Gołąb, Marcin Tomaszewski i Michał Król, czyli super skład (łącznie cztery statuetki Kolosa w kategorii „Alpinizm” i jeszcze prawie drugie tyle wyróżnień) wyprawy Polish Annapurna IV Expedition 2015, ostro trenują i przygotowują się do realizacji arcyambitnego celu, który założyli sobie na końcówkę tego roku: wytyczenia drogi w stylu alpejskim na niezdobytym dotąd przez nikogo południowo-zachodnim filarze Annapurny IV (7525 m).

          

Za wszystkich nieodmiennie trzymamy kciuki.