DSC 9837m1

Jeden idzie, drugi jedzie, trzeci leci

Ilość wyświetleń: 4597 - Dodano: piątek, 21 listopada 2014 17:16

Jeden idzie, drugi jedzie, trzeci leci

A właściwie to już poleciał. Do Pindi. Ale po kolei. Dziś przyglądamy się wyprawom, którym szczególnie kibicujemy tej jesieni. Innymi słowy, co nowego u Łukasza Supergana, Piotra Strzeżysza oraz Czapy

          

Łukasz Supergan. Piechotą przez Iran

         

Dwukrotnie nagrodzony przez Kapitułę Kolosów wyróżnieniem w kategorii „Wyczyn roku” (za lata 2004 i 2013) wytrwały piechur na początku października wyruszył w swoją kolejną wędrówkę. Po kilku latach postanowił wrócić do Iranu i samotnie przemierza surowy, pustynny i półpustynny masyw Zagros – Góry Ognia.

          

  

Trasa, którą dla siebie wybrał, liczy 2300 kilometrów. Według ostatnich wskazań jego SPOT-a, Łukasz znajduje się w tej chwili nieco na południe od miasta Pataveh w Kohgiluje wa Bujerahmad. Do końca wędrówki, który zaplanował nad Cieśniną Ormuz, pozostało mu jeszcze ok. 700 kilometrów.

        

Tak relacjonował pierwsze dni wyprawy na swoim blogu:

          

Już pierwsze kilometry pokazały, jakie warunki mnie czekają. Gdy zniknęły zabudowania przedmieść wszedłem pomiędzy niekończące sie pasma suchych wzgórz, kamienistych i porośniętych kolczastą roślinnością. W promieniu kilometrów ani śladu wody, a upał pali głowę przebijając się przez kapelusz.

          

11 jesien wyprawy-SUPERGAN

Fot. Łukasz Supergan

            

(...)

W cienkiej bluzie i lekkiej wiatrówce, w niskich butach, musiałem torować w świeżym puchu, starając się wspiąć na przełęcz zaznaczoną na mojej mapie. Każdy zakręt ścieżki wydawał się tym ostatnim, dopiero po wyjściu na ok. 3300 metry zobaczyłem dolinę znaczącą drogę mojego zejścia.

         

(...)

Wystarczyło bym nocą rozbił obóz obok czyjegoś sadu, by pilnujący go rolnik zaprosił mnie do ogniska, a gdy siadłem pod ścianą domu, jego właściciel poczęstował mnie herbatą. Czy tak większość z nas, znających Iran jedynie z telewizji, spodziewałaby się zostać przyjętymi w tym kraju?

        

Więcej na www.lukaszsupergan.com. SPOT-a wskazującego aktualną pozycję Łukasza znajdziecie TUTAJ.

           

         

Piotr Strzeżysz. Rowerem przez Amerykę

             

A u Strzeżysza zarazem zmiany i kontynuacja. Czy to dziwne? Paradoksy to stan naturalny. Lecz do rzeczy: po ciągnących się w nieskończoność kłopotach ze zdrowiem, które sprawiły, że zastanawiał się nawet nad przerwaniem po raz kolejny swojej rowerowej podróży z północy na południe Ameryki, Strzeżysz w końcu jako tako doszedł do siebie i jedzie dalej. Tak pisał na swoim blogu miesiąc temu:

          

Po prawie sześciu tygodniach przerwy, jadę. Na dobrą sprawę, na tym jednym zdaniu mógłbym ten wpis zakończyć. Napisać, że jadę i postawić kropkę.

          

Nadal bierze jakieś zastrzyki, sterydy, a także odwiedza znachorów, ale najważniejsze, że znów jest w drodze. No i pisze. Nie powinien przestawać.

          

Wkręciłem się w podjazd i z jakichś powodów nie mogłem się zatrzymać. Często tak mam. Że nie wiem, kiedy przestać. Jakby złudny bezruch, nieplanowany postój, czy niezapowiedziana przerwa, były tożsame z brakiem możliwości powrotu, jakby rzeczywiście oznaczały absolutny koniec wszystkiego.

            

Z Panamy, gdzie był, gdy pisaliśmy o nim ostatnio, przejechał przez Kolumbię i Ekwador i jest już w Peru. Zgolił brodę, obciął włosy i wydaje mu się, że jest szczęśliwy.

           

11 jesien wyprawy-STRZEZYSZ

Fot. Piotr Strzeżysz       

             

Więcej (koniecznie!) na www.onthebike.pl.

             

Z pełnym przekonaniem polecamy też lekturę najnowszej książki Piotra, „Powidoki”, która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Bezdroża. Piękna jest w niej nie tylko okładka.

              

               

Tomek Mackiewicz. Nanga zimą po raz piąty

              

I wreszcie najgorętsza, choć zimowa, wyprawa w tym sezonie. Tomek Mackiewicz, lepiej znany jako Czapa, po raz piąty (pierwszy raz bez Marka Klonowskiego, razem z którym otrzymał w 2009 roku Kolosa za trawers najwyższego szczytu Kanady, Mount Logan, a następnie czterokrotnie uczestniczył w wyprawach Nanga Dream) spróbuje wejść na jeden z dwóch pozostałych niezdobytych zimą ośmiotysięczników – Nanga Parbat (8126 m).

          

Od półtora tygodnia Tomek jest już w Pakistanie. Po kilku dniach spędzonych na załatwianiu formalności w Rawalpindi, przedwczoraj wyruszył słynną Karakoram Highway do Astore. Stamtąd uda się do Lattabo, położonego u stóp Nanga Parbat (jak podaje portalgorski.pl Czapa jest już w drodze do wioski, która znajduje się około dzień drogi od podstawy góry).

           

Przez pierwszy miesiąc Mackiewicz zamierza aklimatyzować się po południowej stronie Nangi (Rupal), by potem atakować górę od północnego zachodu flanką Diamir. W tym roku będzie współpracował z Włochem Daniele Nardim, który w Karakorum pojawi się najpewniej w połowie grudnia.

           

11 jesien wyprawy-CZAPA

              

Wszystkim, którzy chcieliby wesprzeć finansowo starania Tomka, polecamy odwiedzić stronę socialstart.com. To takie włoskie PolakPotrafi.

           

Jak pisze Czapa: 

          

Zbiórka jest organizowana przez Daniele Nardi, z którym w tym roku będę dzielił BAZĘ, jesteśmy tak umówieni, że każdy grosik który wpłynie z Polski, będzie przeznaczony na pokrycie mojej części kosztów związanych z bazą. Wszystkim z góry dziękuję, przede wszystkim za wyrozumiałość, cierpliwość i moc.

           

Strona Czapy na Facebooku: facebook.com/czapkins.

              

*****

              

Dostaliśmy również wiadomość – wierzcie lub nie – że laureat Kolosa 2010 w kategorii „Żeglarstwo”, nagrodzony za jedyny w swoim rodzaju, 32-letni rejs jachtem „Czarny Diament” po morzach i oceanach całego świata, kpt. Jerzy Radomski, dopiero co przybył do brzegów Nowej Zelandii po siedmiomiesięcznym rejsie przez Pacyfik. Oczywiście przypłynął tam jachtem „Czarny Diament”. Na pokładzie ma ze sobą swoich dwóch bratanków i razem z nimi zamierza po raz kolejny opłynąć świat dookoła.

           

Gdyby ktoś nie wiedział, ten facet ma 75 lat.

          

Jest niezniszczalny.

             

[pt]