banerek 2018 m

Wojciech Jacobson

kpt. Wojciech Jacobson, Gdynia, marzec 2014 | Fot. Adrian Larisz

Z wykształcenia chemik, z powołania żeglarz, pochodzi z rodziny o żeglarskich tradycjach. Począwszy od 1949 roku przepłynął ponad dwieście sześćdziesiąt tysięcy mil morskich, przybijając w trakcie swoich licznych rejsów do wybrzeży wszystkich kontynentów oprócz Antarktydy. Aż czterokrotnie odwiedzał Wyspę Wielkanocną, przepłynął też Cieśninę Magellana. Od 1965 roku kapitan jachtowy. Brał udział w pierwszej fazie rejsu Ludomira Mączki dookoła świata. Wspomnienia z tej podróży zawarł w książce „Marią” do Peru (1976). Z Mączką żeglował także w latach osiemdziesiątych – najpierw wzdłuż wybrzeży Ameryki Południowej, potem do Europy, a następnie z Francji do Kolumbii Brytyjskiej. W latach 1985–1988 uczestniczył w zorganizowanej i prowadzonej przez Janusza Kurbiela próbie pierwszego przepłynięcia Przejścia Północno-Zachodniego małym jachtem z zachodu na wschód (z Pacyfiku na Atlantyk). W roku 1988, przejmując od Kurbiela prowadzenie jachtu, wspólnie z Mączką doprowadził przedsięwzięcie do końca. Obaj żeglarze jako jedyni uczestniczyli we wszystkich fazach tej kilkuletniej wyprawy. Pzygotowując się do jej kolejnych etapów, blisko pół roku spędzili w wioskach Inuitów.

*****

(ur. 1929) | Laureat Super Kolosa 2015. Członek Kapituły Kolosów w latach 2000-2010.

 

Pan kapitan, czyli żeglarska dusza

Wśród podrózników i odkrywców megalomania nie jest tą przypadłością, która należy do najrzadszych. Dlatego każde spotkanie z kpt. Wojciechem Jacobsonem robi tak piorunujące wrażenie. Bo długo by szukać kogoś równie skromnego, serdecznego i ciepłego, a przy tym jeszcze chętnego by dzielić się swoim ogromnym doświadczeniem

Wojciech Jacobson urodził się w 1929 roku w Toruniu, w rodzinie o żeglarskich tradycjach pochodzącej z Pomorza Gdańskiego. Jego ojciec żeglował jeszcze pod zaborem pruskim, a bracia, z których najstarszy był członkiem Akademickiego Związku Morskiego RP, mieli swój jacht na Wiśle w Toruniu. On sam zaczął czynnie uprawiać żeglarstwo w roku 1949, w Sekcji Żeglarskiej Akademickiego Związku Sportowego w Szczecinie. Barwom AZS pozostaje zresztą wierny do dziś jako członek Jacht Klubu AZS Szczecin. Z wykształcenia jest magistrem inżynierem chemii.

W trakcie swojej długoletniej przygody z żeglarstwem uczestniczył w licznych regatach, rejsach szkoleniowych, wyprawach i zlotach. Pływał zarówno na jachtach mieczowych, balastowych jak i na dużych żaglowcach. Jako instruktor prowadził szkolenia na kursach, obozach i w trakcie rejsów. Szkolił również obcokrajowców w Centralnym Ośrodku w Trzebieży, a także podczas pobytu w Libii oraz na pokładach żaglowców „Pogoria” i „Concordia”.

Od 1965 roku jest kapitanem jachtowym.

Co prawda po oceanach zaczął pływać dość późno, bo mając już 43 lata, to jednak zdążył wziąć udział w wielu ambitnych przedsięwzięciach. Zaczął od wspólnego rejsu z Ludomirem Mączką, któremu towarzyszył w pierwszej fazie jego wyprawy dookoła świata na jachcie "Maria", docierając z nim aż do wybrzeży Peru. Na ich szlaku znalazły się wówczas miejsca niepoddane jeszcze masowej turystyce - wyspy morza Karaibskiego, Wyżyna Gujańska, Andy.

Potem przyszedł czas na kolejne rejsy atlantyckie oraz na żeglugę po wodach europejskich. Jacobson wziął wtedy udział m.in. w Operacji Żagiel 1976, płynąc do Nowego Jorku na pokładzie „Poloneza”, skąd wrócił pod żaglami „Daru Pomorza” (pozwolono mu dołączyć do wachty studenckiej i pracować na rejach).

Po dziesięciu latach od swojej pierwszej wyprawy oceanicznej powrócił na jacht Ludomira Mączki. Wraz z trzecim współtowarzyszem żeglowali w latach 1983-84 wzdłuż wybrzeży Urugwaju, Brazylii i Gujany Francuskiej (m.in. wpływając rzeką Comte w głąb lasu tropikalnego do wioski Hmongów), skąd wrócili do Francji, by wkrótce rozpocząć kolejną wyprawę. Tym razem trwała siedem miesięcy, a wzięła w niej udział również córka Jacobsona, Magda. Jacobson i Mączka przeprowadzili jacht należący do mieszkającego na stałe we Francji polskiego żeglarza i polarnika, Janusza Kurbiela, aż do Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie. Był to wstęp do realizacji niezwykle śmiałego zamierzenia: rejsu arktycznego będącego próbą pierwszego przepłynięcia słynnego Przejścia Północno-Zachodniego małym jachtem z zachodu na wschód, czyli z Pacyfiku na Atlantyk.

Arktyczny rejs na jachcie „Vagabond II” (bandera kanadyjska i francuska) zorganizowany przez Janusza Kurbiela trwał od roku 1985 do roku 1988. Jacobson, przejmując od Kurbiela prowadzenie jachtu w roku 1988, doprowadził (wraz z Ludomirem Mączką) przedsięwzięcie do pomyślnego końca. Żeglarze wrócili do Europy z osady inuickiej Gjoa Haven przez Grenlandię, napotykając na Atlantyku bardzo trudne warunki pogodowe (tropikalny sztorm Helene o sile wiatru przekraczającej 12 w skali Beauforta).

Całość przedsięwzięcia zakończyła się opłynięciem Ameryki Północnej drogą przez Przejście Północno-Zachodnie. Wojciech Jacobson i Ludomir Mączka jako jedyni uczestniczyli we wszystkich etapach tej kilkuletniej wyprawy, stając się pierwszymi Polakami, którzy dokonali tego wyczynu (w arktycznej części rejsu brała udział również Joelle Kurbiel, żona Janusza Kurbiela). Podczas podróży pokonali ok. 23 tys. mil morskich, zatrzymując się po drodze w 86 miejscach – portach i kotwicowiskach. Przygotowując jednostkę do kolejnych prób przejścia arktycznej drogi, spędzili około sześciu miesięcy w wioskach Inuitów.

Należy pamiętać, że pokonanie trasy Northwest Passage w tamtych czasach, z uwagi na surowsze warunki klimatyczne, było znacznie trudniejsze niż obecnie.

W końcu lat 80. XX wieku Wojciech Jacobson rozpoczął współpracę z Kanadyjską Szkołą pod Żaglami na żaglowcach "Pogoria" i "Concordia". Kontynuował ją, będąc już na emeryturze, aż do roku 1999. Uczestniczył wtedy w wielu wspaniałych rejsach do wybrzeży wszystkich kontynentów (poza Antarktydą) i po wszystkich oceanach świata. Przemierzył w ten sposób m.in. Cieśninę Magellana oraz opłynął przylądek Horn, co pozwoliło mu zamknąć pętlę wokół obu Ameryk. Żeglując, chętnie zatrzymywał się w rzadko odwiedzanych przez podróżników miejscach, jak wyspy Saint Paul oraz Chagos na Oceanie Indyjskim, Pitcairn, Palmyra, archipelag Galapagos oraz inne wyspy na Pacyfiku, a także na swojej ulubionej Wyspie Wielkanocnej, ze słynnymi kamiennymi kolosami, do której przybijał aż czterokrotnie.

Jacobson ma w swoim dorobku wiele nagród i wyróżnień związanych z żeglarstwem. Srebrny Sekstant otrzymał dwukrotnie (w latach 1985 i 1988, za drugim razem wspólnie z Januszem Kurbielem i Ludomirem Mączką), uhonorowano go także nagrodą Grotmaszta Bractwa Kaphornowców (1989) oraz medalem Derek Zavitz Memorial Award (1998) przyznawanym przez kanadyjskich studentów osobom, których postawa uznana została za godną naśladowania. W 2010 roku otrzymał Nagrodę Conrada i nagrodę Chwały Mórz Bractwa Wybrzeża. Jest również członkiem Bractwa Wybrzeża oraz członkiem honorowym Polskiego Związku Żeglarstwa i Akademickiego Związku Sportowego.

W trakcie swoich rejsów przepłynął ponad 260 tys. mil morskich. Wspomnienia z podróży z Ludomirem Mączką zawarł w miniaturze morskiej pt. "Marią" do Peru, opublikowanej w 1976 roku nakładem Wydawnictwa Morskiego, oraz w albumie Mam na imię Ludomir, wydanym wspólnie z Maciejem Krzeptowskim w Oficynie Plus w Szczecinie w roku 2008. Ponadto publikował materiały szkoleniowe oraz artykuły w prasie żeglarskiej, współpracował też z radiem. W latach 2000-2010 zasiadał w Kapitule Kolosów. W marcu 2016 roku, w uznaniu całokształtu wybitnych osiągnięć żeglarskich i pedagogicznych, otrzyma Super Kolosa.

[Tekst: Piotr Tomza | 2012/2016]